Tego wieczora, postanowiła zrobić mu niespodziankę. Prawda była taka, że potrzebowała pieniędzy, a to był najszybszy i najprzyjemniejszy ze sposobów zarobienia ich.
Zaczęła się przygotowywać, kiedy założyła bieliznę, w mieszkaniu rozległ się dzwonek.
- Otworzysz? - doszedł do niej głos ojca.
- Jasne, przecież od tego tu jestem - mruknęła, narzucając na siebie koszulkę, sięgającą do połowy uda.
- Zbyszek? - spojrzała na bruneta, szeroko otwartymi oczami - co ty tutaj robisz?
- O to samo mógłbym zapytać ciebie..
- Kornelia! Jak ty wyglądasz?! - w korytarzu pojawił się ojciec dziewczyny - w tej chwili idź się ubrać! A ciebie Zbyszku zapraszam do salonu.
Ojciec posłał jej jeszcze jedno, groźne spojrzenie, po czym zniknął w tym samym pomieszczeniu, co jego gość.
Zielonooki brunet, czekając na prezesa, próbował przetrawić to, czego był świadkiem przed chwilą.
- Przepraszam cię - westchnął Grodecki, siadając obok siatkarza - ma siedemnaście lat, okres buntu i te sprawy.
Bartman poczuł, jakby ktoś wylał na niego wiadro zimnej wody. W duchu zadawał sobie tylko jedno pytanie. Jak to siedemnaście lat?!
W odpowiednim momencie powrócił myślami do rzeczy ważniejszych. Przecież nowy kontrakt sam się nie podpisze.
Założyła na siebie krótkie spodenki i ciemną bokserkę, uwydatniając swoje piersi. Związała włosy w niedbałego kucyka i opuściła pokój.
- Wychodzę - rzuciła przez ramię.
- Chodź tutaj na chwilkę - wywróciła oczami i skierowała się do salonu. Widząc minę Zbyszka, posłała mu dyskretny uśmiech - chyba powinnaś przeprosić pana Bartmana.
- Przepraszam. To się więcej nie powtórzy - podeszła do niego i uścisnęła jego dłoń. Czuła, jak jego mięśnie napinają się pod wpływem jej dotyku. Wychodząc z salonu, odwróciła się jeszcze raz. Spojrzała na ojca, siedzącego do niej tyłem i Zbyszka, który ewidentnie nie mógł oderwać od niej wzroku. Wyszła z mieszkania i od razu chwyciła za telefon.
Będę czekać u Ciebie.
Wystukała treść sms`a i ruszyła w kierunku mieszkania Bartmana.
On natomiast próbował skupić się na warunkach nowej umowy. Jego myśli cały czas uciekały w zupełnie inne miejsce. Zastanawiał się, jakim cudem przespał się z siedemnastolatką. W dodatku córką prezesa swojego klubu. Przecież to niedorzeczne.
- Odczytaj, może to coś ważnego - z rozmyślań wyrwał go głos Grodeckiego.
Złapał za telefon i odczytał sms`a. Wiedząc, że nie uda mu się dzisiaj skupić już na niczym, wkręcił prezesowi o jakiejś awarii.
Jadąc do swojego mieszkania, złamał chyba wszystkie możliwe przepisy, dotyczące ruchu drogowego. Jak się okazało, wszystko na marne, bo w mieszkaniu razem z nią, zastał swojego przyjaciela. Siedzieli w salonie, rozmawiając w najlepsze.
- Michał? - spojrzał na niego zdziwiony - co ty tutaj robisz?
- Zapomniałeś już? Przecież będziemy mieszkać razem. Przywiozłem swoje rzeczy. Pod drzwiami zastałem Nelę, więc zaprosiłem ją do środka.
Nie spodziewała się tam kogoś innego, niż Bartmana. Chociaż w duchu już obmyślała plan, jak zaciągnąć go do łóżka.
Widząc, że nie pójdzie jej tak łatwo, jak ze Zbyszkiem, postanowiła wkupić się w jego łaski. Usiedli w salonie i pogrążyli się w rozmowie. Musiała przyznać sama przed sobą, że Michał to na prawdę równy gość.
Chciała wybuchnąć śmiechem, widząc minę zziajanego Bartmana. To się chłopak napalił. Przemknęło jej przez myśl.
- No cóż. Na mnie już czas - powiedziała, wstając z kanapy - do zobaczenia - pochyliła się nad Kubiakiem i złożyła subtelny pocałunek w kąciku jego ust. W podobny sposób pożegnała się ze Zbyszkiem.
- Nadrobimy następnym razem - wyszeptała mu do ucha i opuściła jego mieszkanie.
Zdecydowanie za dużo tutaj Bartmana.
Spokojnie, niedługo się to zmieni.
Przynajmniej takie mam plany.
Czytacie?
Spokojnie, niedługo się to zmieni.
Przynajmniej takie mam plany.
Czytacie?


